Wild At Heart

Dzisiaj wreszcie dostałem swój egzemplarz Limitowanej Edycji Polskiej Savage Worlds. Pocztowcy nie zmaltretowali mojego SWEPL’a, jedno małe naddarcie na paczce (która przyszła jako list, nawet nie polecony) okazało się być niegroźne. Od ręki zabrałem się za rozpakowanie pudełka i co ujrzałem i przeżyłem możecie przeczytać poniżej…

Pisałem co prawda, że nie zamierzam ‚lansować się’ na blogu, jednakże SWEPL zasługuje na złamanie tej deklaracji. Na szczęście zawartość lansu w tym wpisie jest homeopatyczna.

1. Pudełko? Super. Poręczne i dość solidne, jak na taki drobiazg. Da się je złożyć ‚odwrotnie’, co jest niezaprzeczalną zaletą dla grających w dziwnych miejscach.

2. Kostka? Średnia. Trochę niewyraźna, a farby jakby oszczędzano. Mogło być lepiej, ale i tak jest nieźle. I toczy się ładnie. Przetestuję ją jako kostkę Karmy na najbliższej sesji Earthdawna.

3. Karty? Faktycznie cienkie dość, niezbyt starannie wycięte (krawędzie się niezbyt ładnie prezentują) i gdzieniegdzie porysowane (a może to tylko lakier pod spodem słabo wyszedł?). Za to grafiki, które zaledwie przeciętnie prezentowały się na stronie wyszły niespodziewanie ładnie. No i tło poprawia ogólne wrażenie. Kolejny plusik za woreczek strunowy – to dobry pomysł, szkoda że Kuźnia tak nie pakuje pudełek z kartami do Wolsunga.

4. Wzorniki wybuchów? Przypomina mi się Magia i Miecz i Warzone z kolorowej wkładki. To się może przydać… Szkoda że ten największy został wydrukowany na kartce z trzema podłużnymi wgnieceniami przez całą szerokość i do tego bardziej niż lekko porysowanej. Ale to już wada fabryczna, niezbyt przeszkadzająca w użyciu.

5. Karty postaci? Cztery, nieduże, ale wyraźne i dobrze rozplanowane. Dość poręczne, zajmują mało miejsca i mają na odwrocie ‚Poradnik Wojownika’ (szczególnie przydatny dla początkujących). Jako bonus dwie karty z wszelkimi wypisami z zasad, tabelkami i manewrami. Bardzo fajna sprawa.

6. Dodatek Specjalny? Straaasznie wyblakły na przedniej stronie okładki i z niewyraźnymi ilustracjami i tekstem tamże. A szkoda, bo okładka w stylu będącym miszmaszem „Amazing Stories” i wczesnych komiksów jest całkiem dobrym pomysłem. Dodatkowe zasady z Paskudnymi Obrażeniami? Auć… Wyglądają fajnie. Magią i Mieczem? Klasyczne, bez rewelacji i z nierównymi ilustracjami. Ale jednak na plus, za samą obecność. Najczarniejsza Afryka? Bardzo fajna przygoda. Tomek na Czarnym Lądzie spotyka Alana Quatermaina. Bardzo przygodowe, dzikie i światowe, zgodnie z konwencją. Wielki plus.

7. Danie główne, czyli podręcznik? Szczerze? Brak mi słów. Wykonanie doskonałe. Treść po przejrzeniu zapowiada się świetnie. Objaśnienia zasad z rysunkami są genialnym pomysłem. No i oprawa graficzna… Szczególnie spodobały mi się mangowe ilustracje. Okładka pół-twarda, klejona. Mój urodzinowy nr. 70 dostał nawet dedykację. Mała rzecz, a cieszy.

Tyle pierwszych, naprawdę dobrych wrażeń. Wieczorem zabiorę się do pochłaniania treści. A jeśli sprawdzą się moje oczekiwania, to nWoD zostanie zdetronizowany jako moja ‚mechanika do wszystkiego’…

Advertisements

2 komentarze (+add yours?)

  1. Ramel
    Kwi 20, 2010 @ 13:08:33

    Jako list? Zartujesz sobie? Jest nadane w ksiazce nadawczej jako polecony, zaplacony jako polecony, a przyszedl jako zwykly?

    Odpowiedz

  2. Kot
    Kwi 20, 2010 @ 16:17:19

    Niestety – listonoszka słysząc, że czekałem na paczkę, stwierdziła, że to list. I nie miał naklejki ‚Polecony’.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: